powrót
17.04.2014

Być, a nie mieć

_ycie_w_laosie_
Życie w Laosie.

     Przez kilka dni spędzonych w Laosie przekonałem się, że podróżowanie po tym kraju nie polega na jego zwiedzaniu tylko na byciu w nim.

     Z krajów, które dotychczas udało nam się zobaczyć Laos jest zdecydowanie najmniej rozwinięty, najmniej cywilizowany w zachodnim rozumieniu tego słowa, i najmniej turystyczny. Nawet Boliwia i Kambodża, jedne z najbiedniejszych krajów świata, są lepiej przygotowane na przyjęcie turystów. Podróżując po nich nawet samodzielnie, każdy bez problemu zorganizuje sobie noclegi, wycieczki, zwiedzanie i wszelkie atrakcje. Łatwo też jest znaleźć informacje co warto zobaczyć i dokąd się wybrać. W Laosie jest inaczej. To państwo w ogóle nie jest turystyczne, a co za tym idzie, nie ma tam zbyt wielu turystów, którzy zwiedzaliby kraj jeżdżąc od jednej atrakcji do drugiej klimatyzowanym autokarem. Spotyka się nielicznych podróżników z plecakami, ale ich też jest niewielu. Zaznaczę tylko, że nasze obserwacje dotyczą północnego Laosu bo tylko tam się poruszaliśmy ale trudno oczekiwać żeby na południu było inaczej.

     To, że w Laosie nie ma turystów i autokarów nie oznacza oczywiście, że nie da się po tym kraju przemieszczać. Opcje są co prawda ograniczone ale generalnie nie jest źle. Jeżdżą lokalne autobusy i minibusy, których głównym celem jest Luang Prabang, więc z dostaniem się do tego miasta nie ma kłopotu. Po drodze można, i warto, zatrzymać się w mniejszych mieścinach gdzie zawsze znajdzie się jakiś Guesthouse i restauracja.

     Alternatywą dla busów są łódki. Laos poprzecinany jest bowiem wieloma rzekami z Mekongiem na czele co miejscowi wykorzystują do transportu ludzi i towarów. Odnoszę wrażenie, że większość, jeśli nie wszystkie, miejscowości leżą nad jakąś rzeką. Podróż łodzią ma tę zaletę, że nie trzęsie na wybojach i można w spokoju podziwiać widoki. Jest zresztą coś wyjątkowego w oglądaniu przyrody z perspektywy rzeki. To trochę inne doświadczanie natury niż zza szyby samochodu.

     Przyroda jest zdecydowanie największą atrakcją Laosu gdyż kraj ten jest pełen zieleni, bardzo dziki i porośnięty lasami. Wydaje się, że rzeki i drogi to tylko małe korytarze wycięte we wszechobecnej zielonej dżungli. Północny Laos ma jeszcze tę zaletę, że jest tam sporo pagórków. Nie są one może wysokie ale za to często strzeliste i różnorodne przez co krajobraz staje się jeszcze ciekawszy.

     Być może właśnie przez ten ogrom natury Laos to miejsce gdzie nie trzeba się w ogóle śpieszyć, gdzie nie ma potrzeby odhaczania czegoś z listy rzeczy do zobaczenia. Nie ma tam wielu obowiązkowych punktów ani miejsc „do zaliczenia”. Jest po prostu codzienne życie i dzika przyroda. Laotańczycy również sprawiają wrażenie ludzi, którzy za niczym nie gonią. Nie są leniwi tylko po prostu jakby trochę nieobecni.

     Mam nieodparte wrażenie, że żeby poznać Laos nie trzeba go wcale zwiedzać, wystarczy w nim być.

Tagi: Laos, Azja,